Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Żuławski samorząd wałowy

Specyfika życia na Żuławach sprawiła, że już w początkowym okresie planowej kolonizacji tej krainy w XIII i XIV w. rozumiano potrzebę stworzenia jakiejś formy samorządu jej mieszkańców. Podwaliny pod tak zwane związki wałowe położyli wielcy mistrzowie zakonu krzyżackiego, który od lat 30 XIII w. kontrolował wschodnią część wiślanej delty, a po 1308 r. stał się również panem Żuław lewobrzeżnych, tj. leżących na zachód od głównego koryta Wisły. Od początku podstawowym obowiązkiem mieszkańców Żuław było uczestnictwo w pracach przy budowie wałów i melioracji gruntów. Około połowy XIV w. w dokumentach pojawiają się urzędnicy samorządu żuławskiego zwani przysiężnymi wałowymi, ponieważ przy wprowadzeniu na urząd byli zobowiązani do złożenia uroczystej przysięgi. Kilku przysiężnych, z których każdy reprezentował z czasem po kilka wsi żuławskich, wybierało spośród siebie dygrawę (dosłownie: grafa wałowego), czyli zarządcę wałów, pełniącego w tym gronie honorowe przewodnictwo. Głównym zadaniem przysiężnych był wspólny objazd wałów, ustalanie zakresu potrzebnych prac i rozdzielanie ich pomiędzy poszczególne wsie, a następnie sprawdzanie wykonanej pracy. Niedociągnięcia były surowo karane grzywnami, a w skrajnych przypadkach nawet pozbawieniem własności gruntów, gdyż zaniedbania mogły drogo kosztować całą wspólnotę. Swoje urzędy pełnili dożywotnio, a wybór na przysiężnego wałowego był dla żuławiaków ukoronowaniem życiowej kariery. Świadczą o tym choćby dumne napisy na zachowanych nagrobkach z XVII i XVIII w., gdzie wzmianki o pełnionych urzędach sąsiadują ze skrupulatnym wyliczeniem spłodzonego potomstwa. Samorząd żuławski, ukonstytuowany w czasach krzyżackich, funkcjonował z niewielkim modyfikacjami także w okresie panowania polskiego (1466-1772), a następnie w czasach pruskich i niemieckich aż do 1945 r. Kompetencje tego samorządu ulegały stopniowo stałemu poszerzeniu, tak że w połowie XVIII w., czyli w okresie największego rozkwitu, obejmowały one niemal wszystkie aspekty społecznego życia mieszkańców delty Wisły. Żuławskie związki wałowe można więc z pewną emfazą nazwać swoistymi chłopskimi republikami, które wytworzyły na tym terenie nie spotykane gdzie indziej poczucie wspólnoty oraz związanej z nim dumy, ale i odpowiedzialności za wspólne dobro.

Historia powodzi na Żuławach

Żuławy Wiślane to ziemia w pewnym sensie sztuczna, niejako wymyślona i stworzona przez człowieka. Istnienie osadnictwa na tym terenie możliwe jest tylko dzięki sprawnie działającemu systemowi przeciwpowodziowemu i odwadniającemu, który – jak wszystko – czasem się psuje, a skutkiem tego są mniej lub bardziej niszczące powodzie. Informacje o powodziach pojawiają się w historii Żuław od samego początku i są w niej obecne aż do końca XIX w. Szczególnie niebezpieczny był wiek XVI, kiedy kilka niszczących powodzi wyludniło część terenów zasiedlonych w czasach panowania krzyżackiego, a na ich miejsce przybyli holenderscy mennonici. O dziwo, równie niebezpieczny okazał się wiek XIX, kiedy to liczne przerwania wałów zmusiły ówczesną administracje niemiecką do radykalnej przebudowy systemu ochronnego. Pozytywne skutki tamtych prac (rekonstrukcja wałów wiślanych, budowa śluz i Przekopu Wisły) odczuwamy do dzisiaj. Minione stulecie, poza wielkim zalaniem w roku 1945, przeprowadzonym jednak świadomie, przez wycofujące się wojska niemieckie, jest na tle całej żuławskiej historii ewenementem. To, że od ponad pół wieku nie było na Żuławach żadnej wielkiej powodzi jest czymś zgoła nienormalnym, co – niestety – usypia naszą czujność. Większość dzisiejszych Żuławiaków nie zdaje sobie również na co dzień sprawy, gdzie żyje. Nie rozumie, jak krucha jest w rzeczywistości podstawa naszej „wyspiarskiej” egzystencji. Przypominają nam o tym takie wydarzenia, jak ostatnie wylanie Tugi w rejonie Nowego Dworu Gdańskiego, ale czy nauka płynąca (nomen omen!) z takich epizodów okaże się skuteczna?

Zagrożenia powodziowe w delcie Wisły

Od czasu wykonania Przekopu Wisły w 1895 roku Żuławy należą do jednych z najlepiej przeciwpowodziowo zabezpieczonych terenów w Polsce. Oczywiście, jest to bezpieczeństwo względne, odpowiednie do skali tego typu zagrożeń występujących w delcie Wisły. 

Północny wiatr
Przy sile wiatru powyżej 7 stopni w skali Beauforta, wiejącym z kierunku północnego lub północno-wschodniego, zagraża nam tzw. powódź sztormowa. Wezbrane wody Bałtyku są wpychane do Zalewu Wiślanego i rzek żuławskich. Wielkość zagrożenia jest zależna od siły wiatru i czasu jego trwania. 

Wisła najgroźniejsza pod koniec zimy
Wody niesione przez Wisłę mogą zagrozić Żuławom w okresie występowania tzw. zjawisk lodowych. Szczególnie niebezpieczna jest gwałtowna odwilż na południu kraju, podczas gdy nad Bałtykiem panują jeszcze mrozy. Jeśli Przekop Wisły zostanie zakorkowany przez spływające lody, woda może przelać się przez wały rozrywając je napierającą krą. Aby tak się nie stało, czuwają przy ujściu cztery lodołamacze. 

Długotrwałe opady
Stałym zagrożeniem są silne opady, zimą lub wiosną dodatkowo występujące równolegle z roztopami. Niedrożny system melioracyjny, mimo pracy z pełną wydajnością pomp odwadniających, może przyczynić się do zalania olbrzymich połaci pól uprawnych. Na szczęście właściciele ziemi coraz częściej dbają o dobry stan rowów i przepustów.